Po burzy pojawia się słońce. >> sobota, 28 marca 2009 14:55:49
Dziś popołudniu minie czternaście dni, odkąd Taty nie ma z nami fizycznie. Dwa tygodnie, a wydaje się, jakby to minęły dwa miesiące. Te kilka dni między śmiercią a pogrzebem były najgorsze - o ile może być coś gorszego, niż patrzeć, jak ktoś tak bliski umiera... Gdyby nie Rodzina i Przyjaciele, nigdy byśmy tego nie udźwignęli. Takiego długu chyba nie da się spłacić... Żadne "dziękuję" tego nie odzwierciedli.

We czwartek wreszcie wybrałam się do kina na film "Popiełuszko. Wolność jest w nas." Dopiero na tym filmie zdałam sobie sprawę z tego, jak niewiele wiem o nim, "Solidarności" i tamtych czasach. Owszem, od małego lubię słuchać o tym, jakie to kolejki były do sklepów, jak upragnioną rzeczą był "łańcuch" papieru toaletowego, ale na tym i paru innych informacjach poprzestałam. O samym księdzu Jurku wiedziałam tylko tyle, że był i go zabili. Jak wiele zrobił, dowiedziałam się dopiero w kinie... Wstyd mi za siebie, za młodzież w ogóle, ale z drugiej strony lepiej późno poznać prawdę niż wcale. Szukam teraz książek o "Solidarności" i księdzu, żeby "uświadomić" się do reszty. Znacie jakies tytuły?
Przy okazji: Wybierzcie się na to do kina. Naprawdę warto.




Mini
komentarze [0]

Lekki szok. >> sobota, 28 marca 2009 14:26:59
Minęły już cztery miesiące, odkąd tu pisałam. Przez ustawiczne pseudokonserwacje w ogóle przestałam tu zaglądać, bo i tak cały czas natykałam się na "komunikat powitalny". Weszłam teraz... wow, jakie zmiany! Oby na lepsze...


Mini
komentarze [1]

..:: Edyta Górniak - To nie tak jak myślisz ::.. >> sobota, 22 listopada 2008 16:37:43
Teraz wiem - to nie było to,
nie jest mi już nawet żal.
Twoich zdrad nie boję się,
teraz wiem...

Nie zobaczysz moich łez,
możesz robić to, co chcesz.
To już nie dotyczy mnie,
teraz jest mi lżej....

Nie chcę słuchać Cię,
w kłamstwach gubisz się już sam.
Nie myśl sobie, że znowu nabrać się dam.

Dobrze wiesz - byłeś dla mnie wszystkim.
Przestań mówić:To nie tak jak myślisz.
Już nie łudzę się, że to ma sens;
nie oszukasz mnie.

Nie myśl, że zraniłeś mnie,
też nie zawsze byłam fair.
Lepiej, że tak skończyło się,
teraz wiem...

Z Ciebie wyleczyłam się,
dobrze wiem już, czego chcę.
Myślałam, że miłość boli mniej,
teraz jest mi lżej...

Nie mów do mnie nic,
nie chcę dłużej słuchać Cię.
W kłamstwach dalej brnij,
więcej nie dam nabrać się.

Dobrze wiesz - byłeś dla mnie wszystkim.
Przestań mówić:To nie tak jak myślisz.
Już nie łudzę się, że to ma sens;
nie oszukasz mnie.



Mini
komentarze [2]

..:: Kiedyś było inaczej... ::.. >> sobota, 25 października 2008 21:54:43
Zapewne nieraz, słysząc sztandarowe stwierdzenie starszego pokolenia: "Za moich czasów było inaczej" wywracaliście oczy. Tamten "inny" świat jawi się jako przestarzały i nudny. Bo co oni ciekawego mogli zrobić, poza pracą i walczeniem w kolejnych powstaniach? Hm, a czy rozmawialiście z nimi kiedyś na ten temat? Czy w ogóle chcielibyście rozmawiać?
Ja osobiście od dziecka uwielbiałam słuchać "jak to drzewiej bywało". Zamęczałam babcie, bezustannie prosząc o opowiedzenie na nowo jakiejś historyjki. Mogłam słuchać godzinami, jak to babcia na zmianę z tatą i wujkiem stali w ogonku po dywan, albo jak ona sama, będąc małą dziewczynką, omal nie utopiła gęsi w stawku. To było dla mnie tak samo dobre jak przygody Toma i Jerry'ego albo nowy numer Kaczora Donalda (kolekcjonowałam namiętnie!). Do kolejnych wspominek sprowokował program wyemitowany przez TVP Kultura pt: "Nareszcie razem". Jest to recital Urszuli Sipińskiej i Maryli Rodowicz nagrany w bodajże 1973 roku. Siedziałyśmy akurat z moją Mamą u cioci, osoby starszej, kiedy program sie rozpoczął. Jak zaczarowana wpatrywałam się w ekran, słuchając niesamowitego głosu p. Urszuli. Ze smutkiem stwierdziłam fakt, że kiedyś się śpiewało, bo miało się piękny głos, a dziś, bo przespało się z wydawcą. Moja uwaga sprowokowała Mamę do wspominek. Nie tylko na tematy muzyczne, ale także modowe i obyczajowe. (Przy okazji dowiedziałam się, jaka z mojej była elegantka i jak robiła to, za co dziś mnie gani ;))
Powiedzmy sobie szczerze, dzisiejsze dzieciaki nie wiedzą, co to znaczy głód i czekanie na coś. Może jestem pesymistką w tym względzie, ale za 20 lat nie będą wiedzieli także, co to zabawa z rówieśnikami. Zapatrzeni w telewizor, gry komputerowe, mający podetknięte wszystko pod nos, zupełnie nie doceniają tego, co mają... Obym się jednak myliła.
Nie, żebym nie doceniała tego, że mogę iść do sklepu o każdej porze dnia i nocy i mogę wszystko kupić bez stania w kolejce godzinami. Doceniam. Aczkolwiek, jak to powiedziała moja Mama: Kiedyś nie było niczego, dzisiaj jest wszystko, tylko nie ma na to pieniędzy. Chodzi mi tylko o to, że kiedyś żyło się jakoś "pełniej", radośniej, korzystało się z każdego dnia. Ja sama biję się w piersi, przyznając, że program "wzięcia się za siebie" wziął w łeb i ciągle zdarza mi się spędzić cały dzień przed kompem. To się musi zmienić!
A sama p. Sipińska zyskała nową fankę :)


Mini
komentarze [0]

..:: Nie wszystko jest różowe zawsze... ::.. >> poniedziałek, 15 września 2008 10:40:54
Czasami brak faceta potrafi dopiec.


Mini
komentarze [5]

..:: My s Wami dalieko uże nie dieti... ::.. >> środa, 3 września 2008 13:19:24
Uczennica i jej nauczyciel... Bajka stara jak świat.
I nie będziemy jej powtarzać.

Raczej.


Mini
komentarze [0]

..:: Byle naprzód ::.. >> czwartek, 28 sierpnia 2008 21:10:38
Wezmę się za siebie.

...

Wezmę się za siebie.

...

Wezmę się za siebie.

...


Ci, którzy mnie znają, znają też ten schemat. Od czasu do czasu odrywałam się od klawiatury i, nękana wyrzutami sumienia, próbowałam zrobić COŚ dla ciała i ducha. Próbowałam. Bo Matka Natura obdarzyła mnie kościstą sylwetką i nieprzeciętnym lenistwem, więc w zasadzie nie było wielkiej motywacji do działania. Zrywy kończyły się po jednym, czasem dwóch razach i dalej z lubością hodowałam garba, dalej dostawałam zadyszki po 50 metrach, bo przecież w necie tyle ciekawych rzeczy do przeczytania, obejrzenia, przyciągających wzrok jak magnes i pożerały czas.
Ale nie było mi z tym dobrze. Przełom w zasadzie nadszedł, kiedy cudownym Trafem poznałam Idusię, zapaloną rusofilkę i, prawdopodobnie, moją rozdzieloną siostrę-bliźniaczkę ;) Skorzystałam z okazji i pod jej okiem zaczęłam uczyć się rosyjskiego. Via GG, więc siłą rzeczy spędzałam przed ekranem jeszcze więcej czasu, nawet po dziesięć godzin ciągiem. Aż do pewnej niedzieli, kiedy, dzieląc się z Tata planami wyjazdu do Idy do Krakowa, usłyszałam, że ostatnio właściwie mnie nie ma. Spędzając czas na niekończących się rozmowach o Rosji, przeplatanych nauką rosyjskiego języka i "o rany, też tak masz?", zapomniałam prawie o reszcie. I wtedy po raz kolejny powiedziałam:

Wezmę się za siebie.

I wzięłam.
Ograniczyłam posiedzenia, za to zaczęłam czytać jeszcze więcej "namacalnych" książek, w końcu niedługo będę zawalona książkami, które mnie wcale nie interesują i Tołstoj pójdzie się kurzyć w bibliotece. Jestem częstym gościem na stadionie, gdzie biegam na razie ciężko dysząc, ale uparłam się wyrobić sobie chociaż ślady kondycji przed wrześniowym zapisaniem się na fitness. Od wczoraj też zaczęłam ćwiczyć mięśnie rąk, coby sprawniej odbijać kierownicę w momencie, kiedy jakiś pospieszny idiota wyjedzie mi przed maskę. Moje postanowienia, będące wielkim gwałtem (!) na moim lenistwie podsumowano brutalnie: "Jeszcze będzie z ciebie kafar." Wkurzyłam się i, wygrażając zapałczaną rączką, pomyślałam mściwie: "Ja wam jeszcze pokażę!"

I pokażę. Tylko daj mi, Panie Boże, silną wolę. Dużo silnej woli.



Mini
komentarze [0]

Русский йазык - ето самый красный йазык. >> środa, 6 sierpnia 2008 17:16:17
Od soboty niemal nie istnieję dla świata. Wszystkie myśli i chwile zabiera mi język rosyjski. Pokochałam także kulturę Rosji i wprost nie umiem mówić o niczym innym. Codziennie całymi popołudniami uczę się ojczystego języka Domogarova i coraz bardziej chłonę rosyjską kulturę. Mam nadzieję, że dane mi będzie kiedyś odwiedzić Moskwę i porozmawiać z Saszą osobiście.


Mini
komentarze [2]

..:: Nie wiesz, kiedy nadejdzie Twój czas... ::.. >> czwartek, 17 lipica 2008 16:18:53
Dziś wróciłam z pobytu w rodzinnej wiosce mojej Babci. Wyjazd zaliczyłabym do udanych, gdyby nie tragiczny wypadek jaki miał miejsce w niedzielę. Jako, że Dzierzbia leży dosyć daleko, rodzinka nie jeździ tam zbyt często. Ja w tym roku byłam tam pierwszy raz, nic więc dziwnego, że chciałam się zobaczyć ze wszystkimi mieszkającymi w tamtych rejonach. W niedzielę na obiedzie miało być sporo krewnych: kuzynki z dzieciakami, miał też przyjechać z Łomży wujek z rodziną. Tak też się stało i po obiedzie poszliśmy do lasu na jagódki, później ja i średni łomżyński kuzynek wybraliśmy się na obiecane piwo nad rzeczkę. Po drodze spotkaliśmy najstarszego i najmłodszego, razem z miejscowymi kuzynami. Siedzimy we dwójkę, rozmawiamy, po pewnym czasie widzimy, że pod dom zajeżdżają samochody i wszyscy zdenerwowani biegają. Zaczęliśmy snuć przypuszczenia, co się mogło stać, gdy mój Tata zaczął iść w naszym kierunku i pokrzykiwać, żebyśmy wezwali pogotowie. Wzywanie pogotowia w miejscy praktycznie bez zasięgu do łatwych zadań nie należy, ale udało się. Na miejscu dowiedzieliśmy się, co się stało... Nie będę sie na ten temat rozpisywać, szczegóły tu i tu.
Bogu dziękuję, że nie wiedziałam o ich wycieczce. Gdyby było inaczej, ja siedziałabym w tym samochodzie, bo chętnie obejrzałabym okolicę. Widać jednak Ktoś nade mną czuwał, nie mój to był czas, tylko Patrysi...



A teraz siedzę i myślę, jak bardzo w jednej chwili może zmienić się czyjeś życie... i jak łatwo można je stracić. Jutro mam pierwszą jazdę na kursie i wiem, że cały czas będe się bała, że jakiś pijany gówniarz w samochodzie Tatusia zajedzie mi drogę.


Mini
komentarze [11]

..:: Wielki dzień ::.. >> niedziela, 8 czerwca 2008 14:32:21
MyLog się skiepścił... za każdym razem, kiedy chciałam dodać notkę, wyświetlał mi się wszystkim znany komunikat o przerwie technicznej. Tak było i tym razem, ale się uparłam i odświeżałam aż do skutku. Admini mogliby coś z tym zrobic, bo to zniechęca.


W poniedziałek stuknęła mi osiemnastka. Tak jakoś staro się poczułam, mimo, że w zasadzie nic się nie zmieniło - no, może poza tym, że jak teraz ukradnę lizaka to mnie zamkną ;) Kiedy przed sobotnią imprezą pytano mnie: "Będziesz płakać?", chichotałam i pukałam się w głowę - za czym tu płakać? Przede mną tyle życia, tyle przygód! A jednak kiedy wszyscy śpiewali mi "Sto lat" czułam łzy pod powiekami. Nie z żalu, ale że wszyscy razem świętujemy jakiś "nowy początek". Początek trudniejszej, ale na pewno udanej i właściwej drogi :)
Jeśli wyczuwacie jakiś fałsz w tym, co piszę, to zapewne przez zmęczenie. Miniony tydzień był trochę popieprzony - schizy Przyjaciela, trochę nauki i wstawania bardzo wcześnie. Na szczęście to wszystko już za mną i mogę odetchnąć. Wczoraj wieczorem odreagowałam z moją Mamą na koncercie - Big Cyc jest świetny, jeśli chodzi o poprawę nastroju :) Teraz czeka mnie zrobienie porządku (otwarcie którejkolwiek ze szaf grozi lawiną ;)), a później mecz - wierzę, że wygrany. Nasze Mistrzostwo zbliża się coraz większymi krokami :)


Nie chce mi się sprzątać jednak... chyba wybiorę się nad jezioro :)


Mini
komentarze [2]

..:: Trzy lata ::.. >> wtorek, 22 kwietnia 2008 18:57:53
Tyle czasu minęło, odkąd zaczęłam prowadzić tego bloga. Dokładnie 22. kwietnia 2005 roku o 21:55 dodałam pierwszą tutaj notkę. Zabawne, jak bardzo zmieniłam się od tamtego czasu, głównie za sprawą Jędrzeja. Szkoda, że my nie doczekaliśmy naszej trzeciej rocznicy, ale z drugiej strony lepsza wartościowa przyjaźń niż wzajemne wykańczanie się. Dziś chyba jestem mu za to wdzięczna.
Zastał mnie ciut infantylną i zakompleksioną dziewczynką a zostawił pewną siebie kobietę. Dzięki niemu wiem już, że dziecko nie jest dla mnie, podobnie jak wychowywanie męża... Będę sobie żyła niezależnie i wolno, a jedynym Towarzyszem Życia będzie mój przyszły pies Bohun.
Możecie mówić do mnie per: "Stara Panno".


Mini
komentarze [1]

..:: Ta wiosna... ::.. >> niedziela, 16 marca 2008 17:46:28
On chyba zaczyna żałować... albo mi się tylko tak wydaje. A i ze mną dzieje się coś dziwnego, obym się tylko nie zakochała...


Mini
komentarze [2]

..:: Goodbye my dear ::.. >> wtorek, 19 lutego 2008 15:34:35
Przez przypadek (ja zawsze przez przypadek robię coś, po czym mam jeszcze długo, długo czkawkę) pierwszy raz zobaczyłam dziś nową dziewczynę Jędrzeja. Moją następczynię. Dziwnie się poczułam, z jednej strony żal, a z drugiej, zaskoczona, pomyślałam, że wygląda na świetną koleżankę, że mogłabym się nawet z nią zakumplować. Do czego oczywiście raczej nie dojdzie.
A niech im Bóg da zdrowie i dużo dzieci.
____________________

Well it's not about them,
It's all about us
Can you hear it again?
And just take on trust.
Yeah, you still got a way
to get out of this.


So why don't you
Turn your car around,
Forget your way back home
cause it's not me there anymore...



Mini
komentarze [3]

..:: On ma już inną... ::.. >> środa, 30 stycznia 2008 14:01:37
"Od bardzo niedawna"... Zabolało. Znów płakałam kilka dni.

Ale po "Testosteronie", 5 kg tortu, 3 kg czekolady i 1 kg paluszków wszystko staje się mniej istotne.


Mini
komentarze [8]

..:: Skończyło się lenistwo ::.. >> wtorek, 8 stycznia 2008 14:56:59
Po ponad miesięcznym byczeniu się i ustawicznym myleniu pór dnia, miesiąca i roku wróciłam do obiegu. Co prawda, na zwolnionych obrotach, ale i tak z ogromnym żaaalem żegnam się ze spaniem po 12 godzin na dobę. Nie wiem, czy pisałam - operacja świetnie się udała, ślimak raczej nie grymasi i tylko czekać, aż 23. pojadę jeszcze na krótki pobyt w szpitalu w celu dopasowania procesora. Co będzie potem - na razie nie jestem w stanie sobie wyobrazić :) Póki co, obiecuję sobie, że wezmę się za siebie. Żadnego lenistwa, żadnego odkładania spraw na potem. Przedwczoraj wróciłam do ćwiczeń - delikatnie, a jednak jestem tak rozleniwiona, że na nogach i brzuchu mam okropne zakwasy! (Przy okazji, zna któraś z Was PRZYSTOJNEGO masażystę? Oferty słać na priv :p). I naprawdę, koniec z bałaganem - minimum raz w tygodniu sprzątanie.
A z innych "ulepszaczy" noworocznych - poważnie pomyśleć nad kursem prawa jazdy i kupnem Smarta ;)
No i wyjść do ludzi.


Mini
komentarze [25]


Księga gości
Wpisz się // Spójrz


Dodaj do ulubionych

Ja
Foto

Archiwum
2005
kwiecień (7)
maj (4)
czerwiec (5)
lipiec (2)
sierpien (6)
wrzesień (4)
październik (5)
listopad (3)
grudzień (5)

2006
styczeń (2)
luty (1)
marzec (2)
kwiecień (1)
maj (1)
czerwiec (1)
lipiec (2)
sierpien (2)
wrzesień (1)
październik (1)
listopad (3)
grudzień (2)

2007
styczeń (1)
luty (2)
marzec (3)
kwiecień (1)
maj (1)
czerwiec (2)
lipiec (2)
sierpien (2)
wrzesień (1)
październik (2)
listopad (1)
grudzień (2)

2008
styczeń (2)
luty (1)
marzec (1)
kwiecień (1)
czerwiec (1)
lipiec (1)
sierpien (2)
wrzesień (2)
październik (1)
listopad (1)

2009
marzec (2)



Szablon: Mini w oparciu o Ownlog.com & Fotolog.pl